poprzednia sekcja

B.1.3 Jaką hierarchię wartości tworzy kapitalizm?

Kapitalizm rodzi przewrotną hierarchię wartości -- taką, która stawia człowieczeństwo poniżej własności. Jak przekonuje Erich Fromm, "wykorzystywanie [tj. wyzysk] człowieka przez człowieka jest wyrazem systemu wartości stanowiącego podłoże ustroju kapitalistycznego. Kapitał, umarła przeszłość, zatrudnia pracę -- działającą siłę życiową i moc teraźniejszości. Według kapitalistycznej hierarchii wartości, kapitał stoi wyżej niż praca, nagromadzone rzeczy wyżej niż przejawy życia. Kapitał zatrudnia pracę, a nie praca kapitał. Osoba, która posiada kapitał rozkazuje osobie, która ma 'tylko' swoje życie, ludzkie umiejętności, żywotność i twórczą produktywność. 'Rzeczy' są ponad człowiekiem. Konflikt między kapitałem a pracą jest czymś dużo więcej niż tylko konfliktem między dwiema klasami, więcej niż ich walką o większy udział w podziale dochodów społeczeństwa. To jest konflikt między dwiema zasadami wartości: mianowicie pomiędzy światem rzeczy, i ich nagromadzeniem, a światem życia i jego produktywnością" [Zdrowe społeczeństwo].

Kapitalizm przyznaje wartość osobie tylko dlatego, że przedstawia ona sobą określoną ilość towaru zwanego "możliwością pracy"; mówiąc inaczej, ceni tę osobę jako rzecz. Zamiast określać jej wartość jako jednostki -- wyjątkowej ludzkiej istoty z jej przyrodzoną wartością moralną i duchową -- liczy się tylko jej metka z ceną.

To poniżanie jednostki w jej miejscu pracy, gdzie spędza się tak dużo czasu, nieuchronnie wpływa na obraz tej osoby w swych własnych oczach, który z kolei przenosi się na sposób, w jaki działa ona w innych dziedzinach życia. Jeśli ktoś w pracy jest uważany za towar, to ten ktoś dochodzi do traktowania siebie samego i innych również w ten sposób. Więc wszystkie stosunki społeczne -- i ostatecznie przez to wszystkie jednostki -- zostają obrócone w towar. W kapitalizmie dosłownie nie ma nic świętego -- "wszystko ma swoją cenę" -- czy to godność, czy własna wartość, duma czy honor -- wszystko to staje się towarem przeznaczonym do rozchwytania.

Takie upodlenie rodzi mnóstwo patologii społecznych. "Konsumpcjonizm" to przykład, który można wyprowadzić bezpośrednio od przekształcenia jednostki w towar w warunkach kapitalizmu. Cytując Fromma jeszcze raz, "Rzeczy nie mają jaźni, i ludzie, którzy stali się rzeczami [tj. towarami na rynku pracy] mogą nie mieć jaźni" [Zdrowe społeczeństwo].

Natomiast ludzie wciąż czują potrzebę przejawiania swej osobowości, a więc próbują wypełnić tę pustkę konsumując. Złudzenie szczęścia, tego, że czyjeś życie będzie pełne, jeżeli ten ktoś dostanie nowy towar, skierowuje ludzi na drogę konsumpcji. Na nieszczęście, ponieważ te towary są tylko jeszcze większą ilością rzeczy, nie są w stanie zastąpić osobowości, a więc konsumowanie musi zacząć się od nowa. Oczywiście ten proces jest pobudzany przez przemysł reklamowy, który próbuje nas przekonać, abyśmy kupili to, czego nie potrzebujemy, gdyż uczyni to nas popularnymi, seksownymi, szczęśliwymi, wolnymi itd. (niepotrzebne skreślić!). Lecz konsumpcja nie może naprawdę zaspokoić potrzeb, w celu zaspokojenia których towary są kupowane. Te potrzeby mogą jedynie zostać zaspokojone przez wzajemne oddziaływanie społeczne oparte na naprawdę ludzkich wartościach oraz przez twórczą pracę, kierowaną przez siebie samego.

To oczywiście nie znaczy, że anarchiści są przeciw wyższym standardom życia czy dobrom materialnym. Wręcz przeciwnie, uznają oni, że wolność i dobre życie są możliwe tylko wtedy, gdy ktoś nie musi się martwić o wystarczającą ilość żywności, przyzwoite mieszkanie i tak dalej. Wolność i praca przez szesnaście godzin dziennie nie idą w parze, podobnie jak równość i ubóstwo albo też solidarność i głód. Natomiast anarchiści uważają konsumpcjonizm za wypaczenie konsumpcji spowodowane przez wyobcowanie i nieludzką etykę "księgi rachunkowej" promowaną przez kapitalizm, która miażdży jednostkę i jej poczucie tożsamości, godności i osobowości.

następna sekcja