poprzednia sekcja

D.5.4 Jaki zwi¹zek istnieje miêdzy imperializmem a klasami spo³ecznymi w kapitalizmie?

Dwiema g³ównymi klasami w spo³eczeñstwie kapitalistycznym s¹, jak wskazaliœmy w sekcji B.7, klasa rz¹dz¹ca i klasa pracuj¹ca. Obszar poœredni miêdzy tymi dwoma klasami jest czasami nazywany klas¹ œredni¹. Jak nale¿y siê spodziewaæ, ró¿ne klasy znajduj¹ siê w ró¿nym po³o¿eniu w spo³eczeñstwie i dlatego maj¹ odmienne zwi¹zki z imperializmem (co licuje z ró¿nic¹ ich pozycji spo³ecznych w kapitalizmie).

Ponadto musimy wzi¹æ jeszcze pod uwagê ró¿nice wynikaj¹ce z wzglêdnego po³o¿enia danego kraju w œwiatowym systemie ekonomicznym i politycznym. Na przyk³ad klasa rz¹dz¹ca w krajach imperialistycznych nie bêdzie mia³a identycznych interesów z klas¹ rz¹dz¹c¹ w krajach zdominowanych. Nasza dyskusja bêdzie pokazywaæ równie¿ i te ró¿nice.

Stosunek klasy rz¹dz¹cej do imperializmu jest dosyæ prosty: sprzyja ona imperializmowi, gdy stanowi on oparcie dla jej interesów i gdy korzyœci maj¹ przewagê nad kosztami. Dlatego w krajach imperialistycznych klasa rz¹dz¹ca zawsze bêdzie przychylna rozszerzaniu swoich wp³ywów i w³adzy, jak d³ugo tylko bêdzie czerpaæ z tego dywidendy. A jeœli koszty przewa¿¹ korzyœci, to oczywiœcie pewne sektory klasy rz¹dz¹cej bêd¹ polemizowaæ z imperialistycznymi awanturami i wojnami (co na przyk³ad uczyni³y niektóre grupy amerykañskiej elity, kiedy sta³o siê wyraŸne, ¿e przegra ona zarówno wojnê wietnamsk¹, jak i byæ mo¿e wojnê klas w kraju, je¿eli tamta bêdzie kontynuowana).

Ponadto dzia³aj¹ jeszcze potê¿ne si³y ekonomiczne. Na skutek potrzeby kapita³u, by rozrastaæ siê w celu przetrwania i rywalizowania na rynku, znajdowania nowych rynków i surowców, musi on prowadziæ ekspansjê (co omówiliœmy w sekcji D.5). W konsekwencji wymaga on zdobywania zagranicznych rynków i uzyskiwania dostêpu do tanich surowców i taniej si³y roboczej. Kraj o mocnej gospodarce kapitalistycznej bêdzie potrzebowa³ agresywnej i ekspansywnej polityki zagranicznej, co siê osi¹ga kupuj¹c polityków, inicjuj¹c kampanie propagandowe w mediach, sponsoruj¹c prawicowe oœrodki intelektualne, i tak dalej. Opisaliœmy to ju¿ wczeœniej.

Zatem klasa rz¹dz¹ca czerpie korzyœci z imperializmu i zazwyczaj go popiera -- podkreœlamy, ¿e dopiero wtedy, gdy koszty przewa¿¹ korzyœci, ujrzymy cz³onków elity zwalczaj¹cych imperializm. Co oczywiœcie wyjaœnia poparcie elity dla czegoœ, co jest okreœlane jako "globalizacja". Nie trzeba przypominaæ, ¿e klasie rz¹dz¹cej powodzi³o siê bardzo dobrze w ci¹gu ostatnich dziesiêcioleci. Na przyk³ad w Stanach Zjednoczonych przepaœæ miêdzy bogatymi a biednymi oraz miêdzy bogatymi a ludŸmi o œrednich dochodach osi¹gnê³a najszerszy rozstêp w 1997 roku (mówimy to na podstawie przeprowadzonego przez Biuro Bud¿etowe Kongresu studium historycznego na temat skutecznych stawek podatkowych w latach 1979-1997). Szczytowe 1% doœwiadczy³o wzrostu swoich dochodów po opodatkowaniu o 414 200 dolarów w badanym okresie, œrodkowe 20% o 3400 dolarów, a dochody najni¿szych dwudziestu procent spad³y o100 dolarów. Korzyœci p³yn¹ce z globalizacji koncentruj¹ siê na szczytach, jak mo¿na tego by³o oczekiwaæ (rzeczywiœcie, prawie ca³y przyrost dochodów wynikaj¹cy ze wzrostu gospodarczego miêdzy 1989 a 1998 r. przypad³ szczytowym 5% amerykañskich rodzin).

Nie trzeba powtarzaæ, ¿e lokalne klasy rz¹dz¹ce w krajach podporz¹dkowanych mog¹ nie postrzegaæ tego w taki sposób. Chocia¿ oczywiœcie lokalnym klasom rz¹dz¹cym powodzi siê niesamowicie dobrze dziêki imperializmowi, to wcale nie musi im podobaæ siê po³o¿enie zale¿noœci i podporz¹dkowania, w jakim siê znalaz³y. Ponadto sta³y strumieñ zysków opuszczaj¹cych ich kraj dla zagranicznych korporacji nie mo¿e zostaæ wykorzystany do wzbogacania lokalnych elit jeszcze bardziej. Jak kapitaliœcie nie podoba siê, gdy pañstwo lub zwi¹zek zawodowy ogranicza jego w³adzê lub nak³ada na niego podatki i zmniejsza jego zyski, tak samo i klasa rz¹dz¹ca kraju podporz¹dkowanego nie lubi imperialistycznej dominacji i bêdzie pragnê³a j¹ ignorowaæ albo jej uciekaæ, ilekroæ to tylko bêdzie mo¿liwe. Dzieje siê tak dlatego, ¿e "ka¿de pañstwo, o ile chce istnieæ nie tylko na papierze i dziêki pob³a¿liwoœci s¹siadów, ale cieszyæ siê rzeczywist¹ niepodleg³oœci¹ -- musi nieuchronnie siê staæ pañstwem podbijaj¹cym" [Bakunin, Op. Cit., p. 211].

Wiele powojennych konfliktów imperialistycznych mia³o w³aœnie taki charakter. Miejscowe elity próbowa³y wypl¹taæ siê z zale¿noœci od potêg imperialistycznych. Podobnie te¿ wiele konfliktów (albo toczonych bezpoœrednio przez potêgi imperialistyczne, albo sponsorowanych przez nie poœrednio) by³o rezultatem prób zagwarantowania sobie, by naród usi³uj¹cy uwolniæ siê od imperialistycznej dominacji nie pos³u¿y³ jako pozytywny przyk³ad dla innych krajów satelickich. Dlatego miejscowa klasa rz¹dz¹ca, chocia¿ czerpie korzyœci z imperializmu, mo¿e nie lubiæ swojej zale¿noœci, i, gdy siê poczuje wystarczaj¹co silna, sprzeciwiæ siê swojemu po³o¿eniu i uzyskaæ dla siebie wiêksz¹ niezale¿noœæ.

Co oznacza, ¿e lokalne klasy rz¹dz¹ce mog¹ wejœæ w konflikt z klasami imperialistycznymi. Mo¿e to znaleŸæ wyraz na przyk³ad w wojnach narodowowyzwoleñczych, albo równie dobrze w normalnych konfliktach (takich jak wojna w Zatoce Perskiej). Poniewa¿ konkurencja jest istot¹ kapitalizmu, nie powinniœmy siê dziwiæ, ¿e ró¿ne grupy miêdzynarodowej klasy rz¹dz¹cej nie zgadzaj¹ siê ze sob¹ i walcz¹ ze sob¹ nawzajem. Jak bêdziemy bardziej szczegó³owo przekonywaæ w sekcji D.7, chocia¿ anarchiœci zwalczaj¹ imperializm i broni¹ prawa narodów uciskanych do stawiania mu oporu, to nie popieramy ruchów narodowowyzwoleñczych, gdy¿ s¹ to sojusze ponadklasowe, których celem jest umocnienie w³adzy lokalnych elit, a to z koniecznoœci musi oznaczaæ podporz¹dkowanie im ludzi pracy (zreszt¹ poparcie dla jakiegokolwiek pañstwa narodowego oznacza to samo). Dlatego nigdy nie wzywamy kraju podporz¹dkowanego do zwyciêstwa nad krajem imperialistycznym. Za to wzywamy robotników (i ch³opów) z tego kraju do zwyciêstwa nad wyzyskiwaczami, zarówno rodzimymi, jak i zagranicznymi (w rezultacie, "¿adnej wojny prócz wojny klas").

Stosunek klasy pracuj¹cej do imperializmu jest bardziej z³o¿ony. W przypadku tradycyjnego imperializmu handel zagraniczny i eksport kapita³u czêsto umo¿liwia import tanich dóbr z zagranicy i zwiêkszenie zysków klasy kapitalistów, i w tym sensie pracownicy zyskuj¹, poniewa¿ mog¹ poprawiæ swój standard ¿ycia bez koniecznoœci wchodzenia w zagra¿aj¹cy systemowi konflikt ze swoimi pracodawcami (tzn. walka mo¿e doprowadziæ do reform, które w innym wypadku napotka³yby na silny opór ze strony klasy kapitalistów). Nie trzeba powtarzaæ, ¿e pracownicy, którzy stali siê zbêdni wskutek tego taniego importu mog¹ nie uwa¿aæ go za dobrodziejstwo. A zwiêkszaj¹c rezerwow¹ armiê bezrobotnych pomagaj¹ zatrzymywaæ wzrost p³ac ca³ej pracuj¹cej ludnoœci (lub nawet je œci¹gaæ w dó³).

Ponadto eksport kapita³u i wydatki na zbrojenia podczas prowadzenia polityki imperialistycznej mog¹ doprowadziæ do wyst¹pienia wy¿szej stopy zysków dla kapitalistów i pozwalaæ im (do czasu) na unikniêcie recesji, utrzymuj¹c w ten sposób zatrudnienie i p³ace na wy¿szym poziomie, ni¿ mia³oby to miejsce w innym wypadku. A wiêc pracownicy czerpi¹ korzyœci i w ten sposób. Dlatego w krajach imperialistycznych podczas okresów boomu ekonomicznego mo¿na znaleŸæ wœród klasy pracuj¹cej (a zw³aszcza jej niezorganizowanego sektora) poparcie dla zbrojnych awantur za granic¹ i agresywnej polityki zagranicznej. Jest to czêœæ zjawiska czêsto nazywanego "zbur¿uazyjnieniem" proletariatu, albo przekabaceniem œwiata pracy przez kapitalistyczn¹ ideologiê i "patriotyczn¹" propagandê.

Jednak kiedy tylko miêdzynarodowa rywalizacja miêdzy imperialistycznymi mocarstwami stanie siê zbyt ostra, kapitaliœci bêd¹ próbowali utrzymywaæ swoje stopy zysków obni¿aj¹c p³ace i zwalniaj¹c ludzi z pracy w swoim w³asnym kraju. P³ace realne pracowników ucierpi¹ te¿, gdy wydatki na zbrojenia przekrocz¹ pewien punkt. Ponadto je¿eli militaryzm doprowadzi do fizycznej wojny, klasa pracuj¹ca bêdzie mia³a du¿o wiêcej do stracenia ni¿ do zyskania, gdy¿ jej przedstawiciele bêd¹ musieli walczyæ i ponosiæ niezbêdne wyrzeczenia na "froncie krajowym" w celu odniesienia zwyciêstwa w wojnie. Na domiar tego, chocia¿ imperializm mo¿e poprawiæ warunki ¿ycia (na jakiœ czas), to nie mo¿e usun¹æ hierarchicznego charakteru kapitalizmu i dlatego nie mo¿e powstrzymaæ walki klasowej, ducha buntu i pêdu do wolnoœci. Wiêc chocia¿ robotnicy w krajach wysoko rozwiniêtych czasem mog¹ czerpaæ korzyœci z imperializmu, okresy takie nie mog¹ trwaæ d³ugo. Nie mog¹ te¿ tak naprawdê zakoñczyæ walki klas.

Rudolf Rocker mia³ racjê podkreœlaj¹c, ¿e poparcie klas pracuj¹cych dla imperializmu jest sprzeczne z samym sob¹ (i niszcz¹ce samo siebie):

"Bez cienia w¹tpliwoœci pewne drobne podarki przypadaj¹ w udziale robotnikom, gdy bur¿uazja z ich kraju uzyskuje jak¹œ przewagê nad bur¿uazj¹ z innego kraju; ale zawsze to siê dzieje kosztem ich w³asnej wolnoœci i ucisku ekonomicznego innych narodów. Robotnik (...) do pewnego stopnia uczestniczy w zyskach, które wpadaj¹ do kieszeni bur¿uazji jego kraju bez ¿adnego wysi³ku z jej strony, wskutek niepohamowanego wyzysku narodów skolonizowanych; ale wczeœniej czy póŸniej przychodzi taki czas, gdy lud równie¿ siê budzi, i musi dro¿ej jeszcze zap³aciæ za drobne udogodnienia, jakimi siê cieszy³ (...) Drobne korzyœci powstaj¹ce w wyniku zwiêkszonych mo¿liwoœci zatrudnienia i wy¿szych p³ac mog¹ przypaœæ robotnikom zwyciêskiego pañstwa dziêki wykrojeniu sobie [przez jego bur¿uazjê] udzia³u w nowych rynkach kosztem innych; ale równoczeœnie ich bracia po drugiej stronie granicy musz¹ za to p³aciæ bezrobociem i obni¿eniem standardów pracy. Skutkiem jest stale rozszerzaj¹ce siê pêkniêcie w miêdzynarodowym ruchu robotniczym (...) Z powodu tego pêkniêcia wyzwolenie robotników z jarzma p³atnego niewolnictwa coraz bardziej oddala siê w czasie. Robotnik wi¹¿e swoje interesy z interesami bur¿uazji jego kraju, a nie ze swoj¹ klas¹ dopóty, dopóki logicznie z tego wynika, ¿e musi on tak¿e bez trudu dawaæ sobie radê ze wszystkimi skutkami tego zwi¹zku. Musi on pozostawaæ w gotowoœci do walczenia na wojnach toczonych przez klasy posiadaj¹ce o utrzymanie i rozszerzanie ich rynków, i do obrony wszelkich niesprawiedliwoœci, czynionych przez nie obcym ludziom (...) Dopiero gdy robotnicy we wszystkich krajach zostan¹ zmuszeni dojœæ do wniosku, ¿e ich interesy s¹ wszêdzie takie same, a po zrozumieniu tego naucz¹ siê wspólnie dzia³aæ, zostanie po³o¿ona skuteczna podstawa pod miêdzynarodowe wyzwolenie klasy pracuj¹cej" [Anarcho-Syndicalism, p. 61].

W ostatecznoœci, jakakolwiek "kolaboracja pracowników z pracodawcami (...) mo¿e doprowadziæ jedynie do skazania pracowników na (...) jedzenie odpadków spadaj¹cych ze sto³u bogatego cz³owieka " [Rocker, Op. Cit., p. 60]. Odnosi siê to oczywiœcie zarówno do pañstwa imperialistycznego, jak i satelickiego. Ponadto, jak przekonywaliœmy w sekcji D.5.1, imperializm musi mieæ potê¿ne si³y zbrojne pod dostêpem (bez posiadania si³y pañstwo imperialistyczne nie mog³oby broniæ w³asnoœci swych obywateli czy przedsiêbiorstw inwestuj¹cych w obcych krajach, ani te¿ nie mia³oby ¿adnych œrodków do straszenia krajów satelickich pragn¹cych wkroczyæ na drogê niezale¿noœci). Machina militarna sama w sobie musi byæ wzmacniana, i ona "jest skierowana nie tylko przeciwko zewnêtrznemu wrogowi; na celowniku ma w du¿o wiêkszym stopniu wroga wewnêtrznego. Mam tu na myœli te elementy œwiata pracy, które nauczy³y siê nie pok³adaæ nadziei w ¿adnej z naszych instytucji, tê przebudzon¹ czêœæ ludzi pracy, która zda³a sobie sprawê z tego, ¿e wojna klas jest podstaw¹ wszystkich wojen miêdzy narodami, i ¿e je¿eli jakaœ wojna mo¿e w ogóle byæ usprawiedliwiona, to jest ni¹ tylko wojna przeciw ekonomicznej zale¿noœci i politycznemu zniewoleniu, dwu dominuj¹cym kwestiom wtopionym w walkê klas". Inaczej mówi¹c, kraj "który musi byæ broniony przez ogromne si³y zbrojne nie jest krajem ludu, ale krajem klasy uprzywilejowanej; tej klasy, która rabuje i wyzyskuje masy, i kontroluje ich ¿ycie od ko³yski po grób" [Emma Goldman, Red Emma Speaks (Mówi czerwona Emma), p. 306, p. 302].

Ale w czasach globalizacji sprawy siê przedstawiaj¹ nieco inaczej. Wraz z rozwojem œwiatowego handlu i podpisywaniem porozumieñ o "wolnym handlu", takich jak NAFTA, po³o¿enie pracowników w krajach imperialistycznych nie musi siê poprawiaæ. Na przyk³ad w ci¹gu ostatnich dwudziestu piêciu lat p³ace -- po odliczeniu inflacji -- typowego amerykañskiego pracobiorcy tak naprawdê spada³y, nawet wtedy, gdy gospodarka szybko siê rozwija³a. Mówi¹c inaczej, wiêkszoœæ Amerykanów ju¿ nie ma swojego udzia³u w zyskach ze wzrostu gospodarczego. Jest to zasadnicza ró¿nica w porównaniu z poprzedni¹ epok¹, na przyk³ad okresem 1946-73, kiedy to p³ace realne typowego robotnika wzros³y o oko³o 80 procent. Owa globalizacja wcale te¿ nie pomog³a klasom pracuj¹cym w krajach "rozwijaj¹cych siê". Na przyk³ad w Ameryce £aciñskiej produkt krajowy brutto w przeliczeniu na osobê wzrós³ o 75 procent w okresie 1960-1980, podczas gdy miêdzy 1981 a 1998 rokiem zwiêkszy³ siê zaledwie o 6 procent [Mark Weisbrot, Dean Baker, Robert Naiman, Gila Neta, Growth May Be Good for the Poor-- But are IMF and World Bank Policies Good for Growth? (Wzrost gospodarczy mo¿e byæ dobry dla biednych -- ale czy polityka Miêdzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Œwiatowego jest dobra dla wzrostu?)].

Jak zauwa¿y³ Chomsky, "je¿eli wierzyæ Wall Street Journalowi, pokazuje on, ¿e istnieje pewne 'ale'. Meksyk ma 'opiniê gwiazdy' i jest cudem gospodarczym, ale jego ludnoœæ jest wyniszczana. Mia³ miejsce 40-procentowy spadek si³y nabywczej dochodów ludnoœci od 1994 r. Stopa ubóstwa szybuje w górê, faktycznie podnosi siê bardzo szybko. Cud gospodarczy, jak siê o nim mówi, wymaza³ postêp ca³ego pokolenia; wiêkszoœæ Meksykanów jest biedniejsza ni¿ ich rodzice. Inne Ÿród³a ujawniaj¹, ¿e rolnictwo jest zg³adzane przez subsydiowany przez rz¹d amerykañski import p³odów rolnych, p³ace w przemyœle zmniejszy³y siê o oko³o 20 procent, zaœ ogó³ p³ac jeszcze bardziej. Tak naprawdê NAFTA jest znacz¹cym sukcesem: jest to pierwsze w dziejach porozumienie handlowe, któremu uda³o siê przynieœæ szkodê ludnoœci wszystkich trzech krajów cz³onkowskich. To ca³kiem niez³e osi¹gniêcie". W Stanach Zjednoczonych "œrodkowa wartoœæ dochodów rodzin (taka, poni¿ej której s¹ dochody po³owy rodzin, a powy¿ej której drugiej po³owy) wróci³a teraz do tego, co by³o w 1989 roku, a co jest ni¿sze od tego, co by³o w latach siedemdziesi¹tych" [Rogue States (Pañstwa ³ajdackie), pp. 98-9, p. 213].

Osi¹gniêcie, które zosta³o przewidziane. Ale oczywiœcie, chocia¿ od czasu do czasu siê przyznaje, ¿e globalizacja mo¿e przynieœæ szkodê p³acom pracowniczym w krajach wysoko rozwiniêtych, to siê zarazem przekonuje, ¿e przyniesie ona korzyœæ pracownikom w œwiecie "rozwijaj¹cym siê". Jest zdumiewaj¹ce, jak otwarci na socjalistyczne argumenty s¹ kapitaliœci i ich zwolennicy, o ile tylko to nie ich dochody s¹ poddawane redystrybucji! Jak mo¿na zobaczyæ na przyk³adzie NAFTA, nic takiego siê nie dzieje. Wobec taniego importu, lokalne rolnictwo i przemys³ zosta³y podkopane, zwiêkszaj¹c liczbê pracowników poszukuj¹cych pracy, a przez to wymuszaj¹c œci¹gniêcie p³ac w dó³, gdy¿ si³a przetargowa œwiata pracy ulega zmniejszeniu. Dodajmy jeszcze do tego rz¹dy dzia³aj¹ce w interesie kapita³u (jak zwykle), zmuszaj¹ce biednych do godzenia siê z kosztami twardej polityki gospodarczej i popieraj¹ce podejmowane przez biznes próby ³amania zwi¹zków zawodowych i pracowniczego oporu, a bêdziemy mieli sytuacjê, w której wydajnoœæ pracy mo¿e gwa³townie wzrastaæ, podczas gdy p³ace pozostaj¹ w tyle (czy to liczone wzglêdnie, czy bezwzglêdnie). Co sta³o siê faktem na przyk³ad zarówno w USA, jak i w Meksyku.

Zwrot ten mia³ wiele wspólnego ze zmianami globalnych "regu³ gry", w wielkiej mierze sprzyjaj¹cym korporacjom i os³abiaj¹cym œwiat pracy. Nic wiêc dziwnego, ¿e pó³nocnoamerykañski ruch zwi¹zkowy sprzeciwia³ siê NAFTA i innym traktatom, uw³asnowolniaj¹cym biznes w stosunku do œwiata pracy. Dlatego po³o¿enie ludzi pracy tak w krajach imperialistycznych, jak i w zdominowanych mo¿e ulec pogorszeniu w warunkach globalizacji, zapewniaj¹c w ten sposób, ¿e obydwie strony bêd¹ mia³y silniejsze powody, by organizowaæ siê i okazywaæ solidarnoœæ na skalê miêdzynarodow¹. Nie powinno to jednak zaskakiwaæ, gdy¿ procesy globalizacji zosta³y przyœpieszone przez intensywn¹ walkê klasow¹ na ca³ym œwiecie i by³y wykorzystywane jako narzêdzie przeciwko klasom pracuj¹cym (patrz poprzednia sekcja).

Trudno jest uogólniaæ oddzia³ywanie imperializmu na "klasê œredni¹" (tzn. przedstawicieli wolnych zawodów, samozatrudnionych, w³aœcicieli ma³ych firm, rolników itp. -- nie myliæ z grupami o œrednich dochodach, które zazwyczaj nale¿¹ do klasy pracuj¹cej). Pewne grupy w obrêbie tych warstw oczekuj¹ na zyski, inne na straty z tego powodu (w szczególnoœci dotyczy to rolników, którzy ubo¿ej¹ na skutek importu taniej ¿ywnoœci). Ten brak wspólnych interesów i wspólnej bazy organizacyjnej czyni klasê œredni¹ niestabiln¹ i podatn¹ na patriotyczne slogany, mêtne teorie o wy¿szoœci narodowej b¹dŸ rasowej, czy te¿ faszystowskie poszukiwania koz³ów ofiarnych w postaci mniejszoœci, obwinianych za problemy spo³eczeñstwa. Z tego powodu klasa rz¹dz¹ca postrzega jako stosunkowo ³atwe pozyskiwanie sobie du¿ych grup klasy œredniej (jak równie¿ niezorganizowanych grup klasy pracuj¹cej) dla agresywnej i ekspansywnej polityki zagranicznej poprzez medialne kampanie propagandowe. Poniewa¿ wielu przedstawicieli zorganizowanego œwiata pracy zwyk³o postrzegaæ imperializm jako wystêpuj¹cy przeciw ca³okszta³towi ich najlepszych interesów, i dlatego na ogó³ siê mu przeciwstawia, klasa rz¹dz¹ca potrafi nasilaæ wrogoœæ klasy œredniej wobec zorganizowanej klasy pracuj¹cej, obrazuj¹c j¹ jako "pozbawion¹ patriotyzmu" i "niezdoln¹ do poœwiêceñ" dla "interesu narodowego".

Smutne jest to, ¿e biurokracja zwi¹zków zawodowych zazwyczaj akceptuje "patriotyczne" przes³anie, zw³aszcza w czasach wojny, i czêsto wspó³pracuje z pañstwem w celu dalszego prowadzenia imperialistycznych interesów. To ostatecznie doprowadza j¹ do konfliktu z szeregowymi cz³onkami, których interesy s¹ ignorowane jeszcze bardziej ni¿ zwykle, gdy siê to dzieje. W warunkach imperializmu, podobnie jak w warunkach ka¿dej innej formy kapitalizmu, klasa pracuj¹ca bêdzie p³aciæ rachunek wymagany za jego utrzymywanie.

Tak wiêc imperializm ma zwykle sk³onnoœæ do zacieœniania linii podzia³ów klasowych i coraz wiêkszej eskalacji konfliktu spo³ecznego miêdzy grupami interesów. A jest to ju¿ zjawisko sprzyjaj¹ce rozwojowi rz¹dów autorytarnych (patrz sekcja D.9).